Wywiad z Wojciechem Zeidlerem

Dodano: 21 października 2013 20:35 przez

DSC_0046-3Jesteśmy po 3 kolejkach spotkań i o krótkie podsumowanie wydarzeń z początku sezonu poprosiliśmy sternika pilskiej drużyny Wojciecha Zeidlera.

Po trzech potyczkach ligowych Pana zespół ma bilans 1-2. Czy jest Pan zadowolony z takiego wyniku?

Mam dwa spojrzenia na taką sytuację. Z perspektywy trenera, który żyje od meczu do meczu i chce wygrywać każdy pojedynek jestem zawiedziony, że przegraliśmy dwa mecze mając rywala „na widelcu”. Drugie spojrzenie to bardziej przyziemna ocena sytuacji, czyli duma z moich podopiecznych za wyrównaną walkę z Notecią i Legią, które przecież mają na ten sezon zupełnie inne cele niż my.

Dlaczego w takim razie nie wygraliśmy z Notecią i Legią?

Patrząc na ich budżet, nazwiska koszykarzy i ich doświadczenie ligowe powinniśmy przegrać te mecze dosyć wysoko. Na szczęście koszykówka jest tak fantastycznym sportem, że to, co na papierze często nie przekłada się na boisko. Skład mamy bardzo wąski i przede wszystkim młody. Warto odnotować, że pierwszy do wejścia z ławki jest Łukasz Mostek, który urodził się w 1996 roku. Dla niego ten sezon może być fantastycznym doświadczeniem, wielu koszykarzy w jego wieku marzy o tym, aby otrzymywać minuty w seniorskiej koszykówce. Od niego wymagam trzy razy więcej niż od innych bo wiem, że za 3-4 lata będzie grał w ekstraklasie.  Z uwagi na brak wartościowych zmienników mam ograniczone pole manewru, a nie ma szans, aby zagrać bezbłędny mecz przebywając 30 minut na parkiecie.

Czy tu chodzi o wydolność zawodników?

Wydolność tu nie jest problemem, lecz kontrolowanie tempa naszej gry w końcówkach. Nasze systemy obronne są bardzo męczące, jednak skuteczne. Pokazały to mecze z Notecią czy ostatnio z Legią, gdzie rywal kilka razy z rzędu nie potrafił zdobyć punktów. My tej dobrej obrony nie wykorzystaliśmy, ponieważ nie punktowaliśmy w ataku. Nie mam pretensji do koszykarzy o niecelne rzuty w końcówce, bo mamy czyste pozycje, po prostu z Legią nam nie wpadało. Na chwilę obecną największą moją bolączką jest pozycja rozgrywającego, ponieważ największe pretensje mam do Tomka Maryniewskiego, który – nie ukrywam tego – w decydujących momentach grał tragicznie i to przez jego złe decyzje, jako kreatora gry na boisku przegraliśmy. Ciężko pracujemy nad tym, aby takich błędów u niego i u innych naszych graczy nie było w przyszłości.

Czy myśli Pan o zmianach personalnych w zespole?

Zmiany personalne wymagają środków finansowych, a my na chwilę obecną żadnych wolnych środków nie posiadamy. O zmianach nie myślę, bo jestem dumny ze wszystkich moich koszykarzy, ale marzę o wzmocnieniach. Zarząd klubu robi wszystko, aby zapewnić nam dobre warunki do pracy, a my młodym, tanim i wąskim składem nie gramy źle. Dotychczasowa postawa sprawia, że podchodzę do przyszłości z optymizmem i jestem przekonany o tym, że wygrane mecze przyjdą. Jestem też zdania, że w przypadku wzmocnienia naszej drużyny jednym lub dwoma koszykarzami sprawiłyby, że śmiało moglibyśmy bić się o znacznie większe cele niż tylko utrzymanie w lidze. Potencjał jest, a jeśli w Pile jest ktoś, kto może nam w tym pomóc finansowo to będę bardzo wdzięczny.  Nie ukrywam, że cały czas jestem w kontakcie z dwoma perspektywicznymi koszykarzami, których chętnie bym widział w naszym zespole.

Czy to nie jest tak, że brakuje również doświadczenia?

Tak jak powiedziałem wcześniej, mając doświadczoną jedynkę nie popełnilibyśmy błędów w końcówce i być może teraz nasz bilans wyglądałby inaczej. Cieszę się, że mam w drużynie Łukasza Chelisa. Praca z takim graczem to czysta przyjemność, a Łukasz swoją postawą na parkiecie i poza nim udowodnia mi, że nie popełniłem błędu mianując go kapitanem drużyny.

Mówiąc o zachowaniu poza parkietem, klub niedawno ukarał Dawida Morawca i Tomasza Maryniewskiego za niesportowy tryb życia. O co chodziło?

Poszli na imprezę wtedy, kiedy nie powinni, zostali ukarani i dla mnie sprawa jest jasna. Teraz powinni na parkiecie pokazać, że to był jednorazowy wybryk i są w pełni poświęceni koszykówce. Imprezy są wskazane po meczu, wygranym oczywiście. Jeśli sytuacja się powtórzy nie będę miał oporu, aby wyrzucić ich z klubu. Lubię mieć pewność, że każdemu, kto pracuje w klubie w obojętnie jakiej roli zależy na dobrym wyniku.

W środę gracie mecz pucharowy z Toruniem, następnie w sobotę wyjazd do Cetniewa, a do Piły za dwa tygodnie przyjedzie Nowa Sól. Jak nastawienie przed tymi pojedynkami?

Mecz pucharowy traktuje szkoleniowo, bardzo się cieszę, że możemy go rozegrać, ponieważ z uwagi na nasz wąski skład ciężko mi czasami potrenować 5 na 5 na treningu. Toruń to mądrze zbudowana ekipa z kilkoma koszykarskimi cwaniakami i fajnie będzie się z nimi zmierzyć. To będzie super lekcja. Nie ukrywam jednak, że dla mnie priorytetem są mecze ligowe. Do Cetniewa jedziemy po zwycięstwo, a pojedynek z Nową Solą to kolejne wyzwanie, które nas czeka. Murowany faworyt do awansu wspomagany ludźmi z ekstraklasy no i wybitny trener, który jest moim idolem. Sam fakt, że stanę naprzeciw Tadeusza Aleksandrowicza sprawia, że nie mogę doczekać się tego pojedynku. Miałem już raz ten zaszczyt na parkietach pierwszoligowych, wtedy mój AZS Radex Szczecin pokonał Spójnię w derbach zachodniopomorskiego, więc jeśli udałoby mi się pokonać drugi raz swojego idola, byłbym zachwycony.

Jak odbiera Pan atmosferę wokół koszykówki w Pile?

Tak naprawdę to ona do mnie nie dociera, ponieważ jestem w stu procentach poświęcony pracy. W Pile odwiedzam tylko jedną kawiarnię i restauracje, resztę czasu spędzam w hali lub domu oglądając mecze naszych najbliższych rywali. Lokalnej prasy i innych mediów nie czytam w ogóle, więc nie mam pojęcia jak jesteśmy postrzegani. Tak naprawdę średnio mnie to interesuje, bo jestem zdania, że za trenera przemawiają jego podopieczni na parkiecie. Cieszy mnie to, że na mecze przychodzi sporo młodych ludzi i namawiam ich do trenowania koszykówki. Nasz klub ma drużyny młodzieżowe, dlatego warto się tym zainteresować. A Piła ma potencjał, który już teraz widać, stąd tacy ludzie jak Łukasz Mostek, Maciek Sikora, Kacper Żebrowski czy Konrad Gaweł w naszym składzie.

Jaki postawił Pan sobie cel na ten sezon?

Wygrać jak najwięcej spotkań ligowych, biorąc pod uwagę nasz budżet chciałbym być w playoff. To będzie sukces. Jednak, jeśli jest w Pile człowiek, który chce promować swój biznes na sporcie dla ludzi inteligentnych to zapraszam do współpracy. Jeśli pozwoli nam na wzmocnienie jednym lub dwoma ludźmi, śmiało powiem, że walczę o coś znacznie więcej.

Życzymy powodzenia i pozdrawiamy!

rozmawiał: serwis PR KSB “Sub-zero”

1 Komentarz Wywiad z Wojciechem Zeidlerem

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *