Thriller w Kaliszu

18 lutego 2012

Drużyna Basketu Piła wywiozła w dniu wczorajszym bardzo ważne zwycięstwo z trudnego terenu w Kaliszu, wygrywając po dramatycznej końcówce z MKS w stosunku 67:66.

W spotkaniu tym Piotr Ignatowicz nie mógł skorzystać z Grzegorza Przewoźniaka (kostka) oraz Łukasza Krzemińskiego, który miał w tym spotkaniu odpocząć z powodu kontuzji ścięgna achillesa.

Po udanej pierwszej kwarcie, sprawy przybrały zupełnie inny obrót w drugiej, kiedy to gospodarze rozpoczęli od serii 18-0, grając na bardzo wysokiej skuteczności rzutów z gry, ostatecznie wygrywając kwartę w imponującym stosunku 30-10.

Przegrywając do przerwy 32-42, od pierwszych minut trzeciej kwarty na parkiecie pojawił się Łukasz Krzemiński, jednak już po kilku minutach opuścił plac gry, zmagając się z niezaleczoną kontuzją ścięgna achillesa.

Prawdziwe emocje rozpoczęły się w IV odsłonie, gdy nasi koszykarze systematycznie starali się odrabiać straty z katastrofalnej II kwarty, i na 3 minuty do końca spotkania Basketowi po rzucie za 3 Łukasza Chelisa, udało się wyjść na 1 punktowe prowadzenie (62-61).
Następnie skuteczną akcję przeprowadził Marcin Zając, i Basket wyszedł na 3 punktowe prowadzenie (64-61).

W tym momencie gospodarze odpowiedzieli 5 punktami z rzędu – akcja za 2 Jakuba Kowalskiego (15 pkt.), oraz trzy z czterech prób z linii rzutów wolnych wykorzystanych przez lidera MKS-u Artura Mrówczyńskiego (16 pkt).

Na 50 sekund do końca spotkania, przy stanie 66:64 dla MKS-u akcję meczu przeprowadzili Paweł Kłodziński z Marcinem Zającem, kiedy to po podaniu Kłodzińskiego idealnie pod koszem znalazł się Zając, wykańczając skuteczną akcję 2+1.

Po czasie wziętym przez trenera MKS-u, gospodarze w następnej akcji nie potrafili zdobyć punktów, jednak piłka po odbiciu od Łukasza Chelisa trafiła na aut, co na 5 sekund do końca meczu umożliwiło zespołowi z Kalisza na przeprowadzenie kolejnej akcji.

Przy wznowieniu akcji przez MKS, bardzo dobrze odnalazł się center kaliskiego zespołu – Tomasz Nowak, który otrzymał podanie pod sam kosz, i naszym koszykarzom nie pozostało nic innego jak faul.
Na nieszczęście dla graczy i kibiców zgromadzonych w Kalisz Arena, Nowak w krytycznym momencie dwukrotnie pomylił się z linii rzutów wolnych.

Niestety dla Basketu, piłka po niecelnym drugim rzucie wolnym trafiła ponownie w ręce graczy z Kalisza, ci jednak nie wykorzystali dwóch dobitek w tłoku podkoszowym i to nasi gracze mogli się cieszyć z dwóch punktów.

Poniżej statystyki z wczorajszego spotkania.