Jankowski: Pierwsza piątka realna

21 września 2014

jankowski male

Powracający do Basketu Grzegorz Jankowski twierdzi, że decyzja o ograniczeniu kadry jedynie do miejscowych zawodników, z minimalnym wsparciem z zewnątrz była dobra i pomoże klubowi w rozwoju. Co jeszcze ciekawego “Jankes” miał do powiedzenia przed zbliżającymi się rozgrywkami? Zapraszamy do prześledzenia wywiadu z naszym koszykarzem.

Jankes, podstawowe pytanie: dlaczego wróciłeś do Basketu? Skąd decyzja o tym, żeby ponownie podjąć współpracę z pilskim klubem?

 

– Dostałem propozycję ze strony władz pilskiego Basketu, Nie ukrywam, że miałem również inne oferty wyjazdu, ale po większych przemyśleniach z rodziną, stwierdziłem, że najlepiej będzie jeśli zagram ponownie dla Basketu. Moja decyzja została podjęta również dlatego, że trener Chodkiewicz jest tutaj szkoleniowcem. Na pewno jest to odpowiednia osoba, na odpowiednim miejscu.

 

– A po co wróciłeś do Basketu? Jakie są Twoje cele indywidualne i drużynowe na ten sezon?

 

– Cel indywidualny, to na pewno rozsądne prowadzenie tej drużyny w każdym meczu. Kibice pamiętają mnie z gry w pilskim Baskecie, ale chcę być jeszcze lepszy niż było to kilka sezonów temu jak grałem dla Piły. Cel drużynowy to zakończenie sezonu w pierwszej piątce. Byłby to naprawdę bardzo dobry wynik.

 

– A jest to realny cel? W końcu w tym sezonie ograniczamy kadrę w zasadzie tylko do pilan.

 

– Jestem przekonany, że trener przygotuje nas bardzo dobrze do sezonu, a więc myślę, że ten cel jest realny. Jeśli weźmiemy się mocno do pracy, tak jak to wygląda obecnie, wtedy na pewno jest to do zrobienia.

 

– No właśnie, jak oceniasz współpracę z trenerem?

 

– Z trenerem Chodkiewiczem miałem już okazję współpracować w Stargardzie, w pierwszoligowej Spójni. Wprawdzie krótko, bo nasze drogi się rozeszły, ale muszę powiedzieć, że współpraca była bardzo dobra. Robi naprawdę bardzo dobrą robotę. Młodzież może dużo się nauczyć i również my bardziej doświadczeni gracze wyciągamy bardzo dużo od trenera Chodkiewicza. To z pewnością zaprocentuje.

 

– A jak oceniasz naszą drużynę, bo na pewno dużo się zmieniło od momentu, gdy rozegrałeś ostatni mecz w barwach Basketu?

 

– Zgadza się. Rzeczywiście jest tu dużo chłopaków z Piły i okazuje się, że mamy tylko jednego zawodnika z zewnątrz, a reszta to jesteśmy my, pilanie. Mnie też oczywiście biorą za pilanina, moja żona pochodzi stąd, tutaj obecnie mieszkamy. Najważniejsze, żeby była atmosfera w zespole. Znamy się długo, już graliśmy razem i to jest duży plus. Dzięki temu będziemy lepiej się dogadywać nie tylko na boisku, ale też w szatni, bo to jest równie ważne.

 

– A w tym czasie, gdy nie przywdziewałeś koszulki Basketu, miałeś okazję oglądać mecze drużyny z trybun?

 

– Na trybunach w meczach ligowych nie było okazji, bo grałem i mieszkałem z rodzina poza Piłą, broniłem wtedy barw zespołu z Piaseczna, potem z Inowrocławia. Jeśli się nie mylę, to Basket grał przeciwko Obrze Kościan mecz pokazowy na koniec sezonu, wtedy udało się być. Fajnie było zobaczyć chłopaków w akcji.

 

– Kto teraz będzie tworzył trzon drużyny? Ty z Łukaszem Krzemińskim, Grzegorzem Przewoźniakiem i Tomkiem Pochylskim, czy młodzi zawodnicy będą Was jednak wypierali z tego składu?

 

– Trzon drużyny to na pewno Łukasz Krzemiński, Grzegorz Przewoźniak, Marcin Zając, Mateusz Rudnik. Mam nadzieję, że ja również będę dużo dokładał do tej drużyny. A młodzi chłopcy, są bardzo potrzebni, nie tylko na treningach, ale też po to, żeby mogli się rozwijać grając w drugiej lidze, a kto wie czy w przyszłości nie w pierwszej.

 

[yop_poll id=”5″]